ZAPRASZAMY NA NASZE

PROFILE SPOŁECZNOŚCIOWE

Poland Sotheby's

Wyjątkowe nieruchomości
w Polsce i na świecie

ZAPISZ SIĘ NA NASZ

NEWSLETTER

Dziękujemy za subskrypcję.

Jesteś już subskrybentem.

Email nieznaleziony.

Subskrypcja usunięta.

Wygasł czas potwierdzenia subskrypcji.

Subskrypcja usunięta.

Wygasł czas potwierdzenia subskrypcji.

wróć

Pałac lub dworek w cenie luksusowego apartamentu

14-03-2016

Na obrzeżach miast, dotychczas również na obrzeżach rynku, istnieje cały segment nieruchomości, który z roku na rok przyciąga nie tylko najzamożniejszych Polaków, ale też klientów z całej Europy. To malownicze polskie dworki, zameczki i pałacyki – symbol prestiżu i podkreślenie statusu majątkowego.

Wyjątkowe, z kilkusetletnim rodowodem i nierzadko tajemniczą przeszłością – polskie pałace, dworki czy twierdze. Zrujnowane, wchłaniane przez socjalistyczne PGR-y, rozbierane kamień po kamieniu, zamieniane na magazyny, ostoje dla bydła – powoli odzyskują dawny blask. Prestiż i należne im miejsce na mapie polskiego rynku nieruchomości przywracają nowi właściciele. Wśród najzamożniejszych Polaków od mniej więcej dwóch lat zapanowała swoista moda na kupowanie i restaurowanie zabytków, przekształcanie ich w rodzinne wielopokoleniowe posiadłości, choć trend ten dopiero się rodzi (o wiele częściej taki zakup traktowany jest w kategoriach inwestycyjnych i biznesowych, a nieruchomość stanowi część biznesplanu kupującego).

Problem w tym, że nisza ta dotychczas była praktycznie niezbadana, specjaliści mają nawet kłopot z określeniem jej rzeczywistej wielkości. Wbrew pozorom, inwestycja w dworek czy pałacyk nie jest tak wielka, jak mogłoby się wydawać.

Każdego roku w Polsce do obrotu trafia kilkadziesiąt zabytkowych rezydencji, najczęściej pałaców czy dworów, ale zdarzają się też zamki. Ceny wahają się zwykle od kilkuset tysięcy do kilku milionów złotych. Według ekspertów w Polsce dopiero zaczyna się rynek na ten rodzaj nieruchomości, przede wszystkim wśród tzw. pierwszej fali klientów rodzimej bankowości prywatnej, ale również wśród klientów z zagranicy, którzy mają już doświadczenie w takich zakupach.

– To są zwykle osoby bardzo majętne, w tym obcokrajowcy. Wszyscy chcą w ten sposób podkreślić swój prestiż, czasem dość drogie hobby lub po prostu zależy im na ochronie zabytków  – tłumaczy Jerzy Kisiel z Poland Sotheby’s International Realty, który od 27 lat zajmuje się sprzedażą wyjątkowych nieruchomości na Dolnym Śląsku.

Ale nawet on ma kłopot z oszacowaniem, ile zabytkowych nieruchomości jest dostępnych dziś tu i teraz. Ostrożne szacunki mówią, że na rynku dworków, pałacyków i zamków do wzięcia jest około 250 nieruchomości, większość zrujnowanych, do całkowitej rekonstrukcji. Najwięcej historycznych nieruchomości można znaleźć właśnie na Dolnym Śląsku, Pomorzu i w Wielkopolsce.

Z obserwacji wynika jednak, że jest to rynek, którego wartość zdecydowanie rośnie. Właścicielem wiekowego budynku, co prawda w stanie do remontu, jeszcze dwa lata temu można było zostać za zaledwie kilkadziesiąt tysięcy złotych – to zdecydowanie mniej niż wartość kawalerki w Warszawie. Znalezienie takiego za kilkaset tysięcy nie powinno stanowić problemu. W pełni odrestaurowany gmach wymaga już znacznie większych nakładów finansowych. Położony pod Poznaniem, w środku malowniczego parku, nad brzegiem jeziora zamek rodziny von Treskov wyceniany jest dziś na niemal 9 milionów złotych.

Ale to wcale nie jest dużo jak na tego rodzaju inwestycję. Ich cena to wypadkowa unikalnego charakteru budowli, jej stanu i lokalizacji. Z danych Cenatorium, największej w Polsce bazy o transakcjach na rynku nieruchomości, wynika, że najatrakcyjniejsze nieruchomości mieszkalne z minionych epok mogą osiągać wielomilionowe kwoty. Tak było w przypadku pałacu Branickich w Warszawie, który w 2013 r. został sprzedany za 40 mln złotych. Sąsiadujący z nim pałac Szaniawskich wystawiony w przetargu uzyskał cenę ponad 21 mln złotych.

Chociaż Polska słynie ze szlacheckich i ziemiańskich dworków, to właśnie pałace są najczęściej sprzedawanym rodzajem zabytkowych nieruchomości i to one osiągają najwyższe wyceny.
Tu popyt wyraźnie jest większy niż podaż – w ciągu ostatnich czterech lat 22 z nich zmieniły właściciela. Nieco mniejszym zainteresowaniem cieszą się dwory oraz zespoły pałacowe i dworskie. W ciągu ostatnich kilkunastu lat najrzadziej dochodziło do sprzedaży zamków.

– Problem z zamkami polega na tym, że te, które mogą stać się przedmiotem transakcji, są w bardzo złym stanie technicznym, ich odbudowa wymaga większych nakładów finansowych i rekonstrukcji, które byłyby dokonywane na podstawie zachowanych planów, projektów lub szkiców – wyjaśnia Jerzy Kisiel. I dodaje, że zabytkowe pałace są zwykle w znacznie lepszym stanie, a mają równie dużą powierzchnię użytkową.

Same wydatki ponoszone na zakup historycznych obiektów stanowią jednak niewielki udział całkowitych kosztów, jakie właściciel będzie musiał ponieść. – Te mogą wynieść wiele milionów złotych – dodaje specjalista.

Inwestycja w zabytkową nieruchomość to jednocześnie wzięcie na siebie poważnej odpowiedzialności historycznej – nawet najdrobniejszy remont wymaga zastosowania odpowiednich materiałów oraz zatrudnienia doświadczonych wykonawców, którzy będą w stanie podjąć się prac w tak niezwykłych obiektach. A wszelkie zmiany muszą uzyskać zgodę konserwatora zabytków.

Mimo tych wszystkich przeszkód chętnych nie brakuje. Na podstawie danych Cenatorium widać wzrost wartości transakcji od 2012 roku. Rekordowy był do tej pory 2013 r., ale śledząc jeszcze niepełne dane za rok 2015, może się okazać, że ostatecznie będzie on równie wyjątkowy.

Co takiego zachęca dziś nabywców do zakupu wiekowych siedzib?

– Takie nieruchomości, mające często po kilka tysięcy metrów kwadratowych powierzchni zabudowania, przeznaczane są w Polsce najczęściej na hotele, restauracje, centra kongresowe lub nieruchomości pod wynajem o unikalnym charakterze, które same mają na siebie zarabiać – mówi Piotr Śliwka, dyrektor zarządzający Poland Sotheby’s International Realty.

Przykładem takiego wykorzystania zabytku jest znajdująca się nieopodal wsi Zapusta miniaturowa warownia, która dzięki adaptacji z ruiny zmieniła się w luksusową przestrzeń. W jej skład wchodzą m.in.: pięć apartamentów, biblioteka, winiarnia, sauna i jacuzzi.

– Ceny w tak wyjątkowych miejscach też są wyjątkowe – mówi Jerzy Kisiel. – Przyjeżdżają do nas turyści, którzy mogą poczuć atmosferę historycznego miejsca. Wszyscy zachwycają się zamkami nad Loarą, ale wystarczy przyjechać na Dolny Śląsk, żeby na własne oczy przekonać się, że my też mamy się czym pochwalić – dodaje.

- Paweł Zielewski, Forbes